To ciekawa koncepcja, że najpierw można wrzeszczeć do woli, a potem trzeba cicho siedzieć bo stoi dziad z kijem i da po łapach. Przerabiono ją wielokrotnie, od rewolucji francuskiej po bolszewicką.  Niby cisza, ale nie do końca.  Jak się wsłuchać to słychac zgrzytanie zębów  i krople potu spadające na podłogę.  To kandydaci w stresie czy się dostaną.  Bo jak nie to trzeba będzie dalej chodzić do roboty.